MOJE JESIENNE INSPIRACJE

13 october

To przepiekny obraz ze strony

(https://mermaidartist.blog/2018/10/13/autumn/)

zatytuowany po prostu Jesien (Autumn).

A wkrotce troszke zdjec z mojego jesiennego ogrodu jak i ogolnie jesiennych inspiracji

FLOW

Livia

14 october

Sloneczniki niespodzianki, ktore rozsialy sie same i zaczely rozkwitac pod koniec lata:

 

This slideshow requires JavaScript.

w tle ogrodek ziolowy, w tym moje ukochane nagietki

 

This slideshow requires JavaScript.

a pomiedzy miedzy innymi roza”pink fairy”, szalwia omszona i ogrodowe gerbery.. itd

 

 

herfst2018a

23 october

Dzisiaj mielismy pierwszy prawdziwy dzien jesieni tego roku.. zanim jednak przejde do bardziej jesiennych zdjec jeszcze troszke wczesniejszych zdjec:

 

30 october

Przez caly pazdziernik rozgladalam sie na spacerach za muchomorkiem i ani sladu, az doslownie przed kilkoma dniami znalazlam malego slicznego muchomorka w ogrodku przed domem, niemal przed samymi drzwiami:

a to maly zielony skrzat zajadajacy sie ogrodowymi truskawkami:

P1120915ert

i mimo iz ostatnie dnie zrobily sie naprawde chlodne, a noce wrecz zimowe to wciaz dojrzewaja nowe truskawki a inne dopiero kwitna:

I jeszcze troche inspiracji z jesiennego numeru Daphne Diary

 

update

12.12 2018

bylica journey

Doswiadczenie z Bylica i Plazma (Palac i TRON jak z bajki)

Livia Ether Flow 2018/12/12 at 9:07 am

Postanowilam wreszcie dodac wspomniana notke o Bylicy i Plazmie a dokladniej skopiowac po prostu swoje komentarze w ktorych o tym pisalam i jakie zaskoczenie kiedy wyskoczyl mi jeden dodatkowy komentarz w ktorym wspomnialam o Bylicy i to jaki! Sam tylko spojrz jak to wszystko sie ze soba przeplata:

Livia Ether Flow 2018/09/03 at 2:15 pm

In reply to siola.

Nawet by mi nie przyszlo do glowy smiac sie z czyjes diety. Smieje sie z tych pseudo plejadianskich glupot! Zaczynac od ryzu I fasoli, kiedy priorytetem zawsze jest H2O!!!

Co zas RA to juz mu to przekazalam ze o nim piszesz .. poczekaj spokojnie na odpowiedz z jego strony.

A propos KEYHOLE szukam czegos co kiedys napisalam, bo to sie wiazalo I z Ksiezycem I Kwarantanna, itd. To powinno byc w zalaczniku do PADAJACYCH WIEZ, ale skoro nie ma to pewnie znajdzie sie gdzie indziej tak jak BYLICA przypadkiem (Imie Twoje UNA)..

Ciekawe rzeczy pisze do ciebie BasiaB.. pstryk I stalo sie..

P.s .. dpowiedz niekoniecznie ukazaze sie w formie komentarza.. zreszta sam zobaczysz.. jednak straszenie ludzi Willhelmami czy Satyrami jest znacznie bardziej niesmaczne niz zarty z pseudo plejadianskich przekazow.. no I skoro tak bardzo ci przeszkadzaja Rabini czyli Zydzi to moze cos na temat Chazarow?

https://liviaflow.wordpress.com/2018/08/26/mutacja-szachownicy-genetycznej/comment-page-1/#comment-14677

Tak wiec dolacze ten komentarz do wspomnianej notki a przy okazji jedynie wspomne ze dzisiaj mialam s3en o slubnej ceremoni z ktorej udalo mi sie jakos uciec.. ceremonia odbywala sie na jednym z krakowskich kopcow a moim malzonkiem miala zostac hrabia P…. pomogla mi jednak.. Melania Trump!!! ukryta tak jakby w krzakach nad Wisla i powiedziala ze ma dla mnie paczuszke i abym poszla za nia… Spokojnie, mozna sie smiac do woli.. ja tez niezle sie posmialam.. Milego Dnia,
Livia

a to juz te komentarze ktore zamierzalam skopiowac:

Livia Ether Flow 2018/11/30 at 11:04

Ja mialam niezbyt przyjemna noc ale za to wrecz basniowy poranek…
Wszystko zaczelo sie od pieknego wschodzu slonca i zapachu bylicy… ot po prostu… nie pamietam kiedy po raz ostatni widzialam az tak intensywna plazme jak dzisiaj z rana, niemal tak gesta iz mialam wrazenie ze moge ja chwytac.. wsrod plazmatyczych kreacji pojawila sie takze przepiekna turkusowa gwiazda i od niej wlasciwie sie zaczelo…

https://liviaflow.wordpress.com/2018/11/27/telepatia/comment-page-1/#comment-16492

Livia Ether Flow 2018/11/30 at 4:27

W pewnym momencie kolorowa plazma zdawala sie wypelniac soba cale pomieszczenie, przybierajac przy tym rozne formy oraz symbole, w tym forme zlocistych literek., tak jakkby ukladajacych sie w jakis napis.. miewalam juz wczesniej podobne dowiadczenia, choc przyznam ze nigdy jeszcze moje wczesniejsze doswiadczenia z plazma nie byly az tak ntensywne jak dzisiaj.. tak jakby chodzilo o jakas wielka plazmatyczna aktywacje, ale dlaczego wlasnie dzisiaj – nie mam pojecia.. i pisze o tym wlasnie dlaczego, ze moze ktos z czyms to polaczy.. wszysto zaczelo sie tak naturalnie.. ot po prostu od pieknego wschodzu slonca o ktorym poinformowala mnie mala Allurea oraz od wspomnianej wczesniej bylicy… i tak jakby to wlasnie te dwa czynniki wyzwolily ten niesamowity poranny spektakl – swiatlo slonca oraz bylica a dokladniej jej zapach.. W poscie ”August Dreams&Inspirations (Summer 2018)” przypominalam swoje zapiski na temat tego wlasnie ziola https://liviaflow.wordpress.com/2018/08/15/in-a-field-of-roses-she-is-a-wildflower/ i moze w tym sie wlasnie kryje KLUCZ.. W nocy z kolei kilka razy wybudzal mnie ze snu dziwny i nieprzyjemny sen, tak jakby brzek w sluchawce.. trudno i go lepiej okreslic… I to tyle w tej chwili, moze pozniej uda mi sie cos dopisac.. Livia

P.s w pewnym momencie zblizyl sie do mnie niemal basniowy plazmatyczny palac.. wygladajacy jak palac wykonany z krysztalu, ale nie byl to krysztal a wlasnie plazma albo cos w rodzaju plynnego krysztalu badz swiatla…

https://liviaflow.wordpress.com/2018/11/27/telepatia/comment-page-1/#comment-16495

A to moj starszy zapisek na temat Bylicy ktory przypomnialam w notce August Dreams&Inspirations (Summer 2018)

Ja i Matka Ziół (doświadczenie z Kręgu dla Przodków z dnia 23 lipca)

Doświadczenia we wczorajszym Kręgu były naprawdę niezwykłe.. spróbuję je jakoś opisać.. Zaczęłam od medytacji z Bylicą, która rośnie u nas w siedlisku pod płotem.. To było bardzo niesamowite doznanie… gdy poczułam ją, czy wręcz ujrzałam pod postacią wysokiej, jasnej kobiety.. takiej bardzo złocistej.. jak wychodzi poza ciało rośliny i nakłada się na mnie.. poczułam głębokie poruszenie w całej swojej aurze gdy do tego doszło…. przez chwilę prowadziłyśmy wewnętrzny dialog, ale trudno mi go teraz powtórzyć jako że znajdowałam się w tym momencie w dość mocno zmienionym stanie świadomości… trwało to być może tylko chwilkę, choć wrażenie było takie jakby odbywało się gdzieś poza czasem… Ja i Matka Ziół tworząc teraz jakby jedno ciało udałyśmy się do Kręgu około 18-ej, tzn. przechodząc kilkanaście metrów ze wschodu na zachód, bo Krąg jest utworzony po zachodniej stronie…… Usiadłam lekko na jego obrzeżu, a ona jako specjalny gość przepłynęła na środek Kręgu… Już po chwili podobnie jak poprzednim razem ujrzałam jasny, złocisty wir wznoszący się do góry.. Teraz wzmacniała go swoją energią Bylica, jej silne oczyszczające właściwości, choć wspierały ją również w szczególny sposób energie innych roślin (napiszę na ten temat nieco więcej w dalszej części), oraz wapienie z kryształem stojącym w centrum…. Dodatkowo z wewnątrz płynęły pewne instrukcje, jakby przepływały przeze mnie a ja… płynęłam.. sama czując się energia o określonym przeznaczeniu…. oddychałam w specyficzny sposób, ładując wraz z innymi Krąg energią, a ona była ukierunkowana na pewien konkretny cel, płynąc do miejsca przeznaczenia i jakby przepychając blokady istniejące tam po drugiej stronie… tworząc w w tamtym miejscu inny wir energetyczny, jasny i wznoszący się do góry.. tak to poczułam.. wspomnę jeszcze, że przy 9-ym oddechu poczułam bardzo silny powiew wiatru, choć tego dnia, zarówno przed Kręgiem jak i po Kręgu było raczej bezwietrznie… ten podmuch miał bardzo decydujące znaczenie w całym procesie.. po nim poczułam dosłownie jak tam po drugiej stronie coś się mocno odpycha…. mnie samej na pewnym poziomie zrobiło się znacznie lżej…

http://ogrodduszy.wordpress.com/2012/07/23/krag-dla-przodkow-w-gaja-garden-23-lipca-2012-godz-18-00/#comment-429

liviaether 2012/10/31 at 9:54 am

Bylica “Matka Ziół”

Uważana najczęściej za pospolity chwast, mnie naprawdę ucieszyła gdy pojawiła się w ogrodzie i nawet nie przyszło mi do głowy, aby ją stąd ruszyć, choć wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że uważa się ją za “matkę ziół”. Intuicyjnie czułam jednak, że Bylica jest bardzo niezwykłym gościem i że powinnam ją lepiej poznać..

Livia<

W Encyklopedii Powszechnej z 1868 roku jeden z jej autorów, Feliks Berdau, umieścił bylicę wśród ziół, które święcone są każdego roku 15 sierpnia, czyli w Święto Matki Boskiej Zielnej.

Co ciekawe, niemal na całym świecie uważano ją za roślinę o niezwykłej mocy.
W starożytnym Egipcie poświęcono ją bogini Izydzie, a jej łacińska nazwa pochodzi od greckiej Artemidy, bogini płodności, strażniczki kobiecego łona. To Artemidę prosiły o opiekę kobiety pragnące zajść w ciążę, a te, które już spodziewały się dziecka – o szczęśliwy poród. Germanie nazywali ją mugwurz – korzeniem władzy oraz wyrta modor – matką korzeni.

W Ameryce Indianie z plemienia Siuksów wierzyli, że bylica otwiera dostęp do sfery świętości i tym, którzy szukali wizji oraz swego zwierzęcego ducha opiekuńczego, radzili nacierać się jej zielem. By pozbyć się złej magii robiły to także osoby, które naruszyły jakieś tabu lub dotknęły fetysza. Tancerze słońca zaś w czasie przesilenia letniego wirowali wokół ogni z opaskami z bylicy na ramionach…

Na Dalekim Wschodzie, w Chinach, Tybecie i Japonii dymem z tego ziela przepędzano demony i złe duchy.

W Chinach ponadto podczas przesilenia wiosennego dziewczęta i chłopcy stawali do tzw. „bitwy kwiatowej”.

Polegała ona na śpiewaniu pieśni oraz zrywaniu liści babki zwyczajnej, bylicy pospolitej i różnych roślin wodnych.

Wierzono, że zioła kwiatowe sprzyjają poczęciom, jednoczą serca i oddalają zło.
ciąg dalszy na stronie Natura i Ty

Bylica pospolita (Artemisia vulgaris L.) – gatunek rośliny z rodziny astrowatych.

Rodzime obszary jego występowania to Europa, znaczna część Azji oraz Algieria i Tunezja. Jako gatunek zawleczony rozprzestrzenił się również w innych rejonach świata. W Polsce gatunek pospolity. Bylina, chamefit. Kwitnie od lipca do września, jest wiatropylna. Ma intensywny zapach. Siedlisko: zarośla, przydroża, brzegi wód, także zbocza górskie (piargi) do wysokości 1600 m n.p.m. Roślina azotolubna i ruderalna. Roślina trująca: w większych ilościach jest toksyczna. Roślina lecznicza:
o podobnym działaniu do bylicy piołun, tylko znacznie słabszym. Niegdyś stosowana w ziołolecznictwie. Ziele Herba Artemisiae i korzeń Radix Artemisiea vulgaris zawierają olejki eteryczne, żywicę, gorycz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bylica_pospolita

Bylica pospolita, Matka ziół…
Zwana czasami bielicą lub bylnikiem jest rośliną od wieków uważaną przez wiele ludów za roślinę obrzędową. Jej łacińska nazwa pochodzi od imienia bogini Artemidy, która pomagała rodzącym kobietom. W Polsce jest bylica kolejnym chwastem zaliczanym do „magicznych ziół świętojańskich”; chroniących od „potworów, uroków, nieszczęść i chorób”. Anglosasi wymieniają ją wśród „9 świętych ziół” danych światu przez boga Woden. [Odyn] Do gatunku „bylica” należy kilkaset odmian tradycyjnie uważanych za rośliny lecznicze i przyprawowe. Najbardziej znane bylice to – estragon, piołun, boże drzewko, a także bylica pospolita.

Właśnie bylica pospolita najmniej wonna ze wszystkich bylic uchodzi za „matkę ziół”
Ta wysoka osiągająca wysokość 1,5 m roślina należy w Polsce do najpospolitszych chwastów i rośnie nawet na najgorszych glebach miedzach, rumowiskach, przydrożach, zaniedbanych parkach, miejskich trawnikach, pastwiskach, nieużytkach. Ma czerwono-fioletowe młode pędy, z pierzastodzielnymi dwukolorowymi liśćmi – zielonymi z wierzchu, białawowełniastymi pod spodem; drobne czerwonawe kwiaty zebrane są w koszyczki kwiatowe.

Jeszcze dwieście lat temu była najpospoliciej stosowaną rośliną przyprawową w Europie. Zapach ma balsamiczny, korzenny, smak również korzenny, ostry i właściwości pobudzające pracę żołądka i wzmacniające organizm.

Do celów kulinarnych należy zbierać wierzchołki pędów przed pojawieniem się pąków kwiatowych. Podczas kwitnienia zwiększa się w roślinie zawartość alkaloidów gorczycznych i listki stają się zbyt gorzkie. Ścięte pędy suszy się a później przechowuje w dokładnie zamkniętych pojemnikach. Ususzone ziele długo zachowuje swój przyjemny zapach.

To kolejna roślina, którą powinni poznać wędrowcy – już starożytni Rzymianie obsadzali bylicą pospolitą drogi, aby zawsze móc włożyć jej liście do butów i chronić nogi przed bólem i zmęczeniem, w taki sam sposób była używana niegdyś w Polsce i dzisiaj też warto o tym pamiętać w czasie wędrownych obozów i długich spacerów.
więcej na tej stronie

***

Bylica pospolita (Artemisia vulgaris) – już sama nazwa oznacza że można ją spotkać prawie wszędzie. Rośnie na ubogich, suchych ziemiach, tak samo jak na bogatych glebach gliniastych. Jej moc często jest niedoceniona, a przecież rośnie w “nieczystych” miejscach takich jak hałdy, nasypy kolejowe i pobocza dróg. Potrafi bardzo dobrze radzić sobie z promieniowaniemi energiami, na które jest tam narażona. Dlatego bylica bardzo dobrze nadaję się do likwidacji elektrosmogu, by zapewnić wytchnienie. To działanie w przeszłości wykorzystywano do osłabienia przy pomocy dymu nadciągających burz (ładunek atmosferyczny).

Dla plemion germańskich bylica była najpotężniejszą ze wszystkich roślin. Nazywano ją Mugwurz – Korzeń Władzy.

(W innych dialektach Muggert, Müggerk, Mugwort). Słowo pochodzi od mug = ogrzewać/wzmacniać. Jej ciepło przenika głęboko do tkanek, równocześnie wzmacnia i odpręża. W obrazowym, pradawnym myśleniu ciepło oznacza życie i siłę, podczas gdy zimno oznacza słabość i śmierć. Inne określenia to saksońskie Wyrta Modor – Matka Korzeni lub Matka Przeznacznia…

Ta matka ziół, korzeń władzy jest w anglosaskim błogosławieństwie ziół przywoływana jako pierwsza takimi słowami:

“Przypomnij sobie, Mugwurz, co obwieściłaś, Co uroczyście ustanowiłaś. Imię Twoje Una, najstarsze z ziół, Władzę masz przeciw trzydziestu i przeciw trzem, Władzę przeciw fruwającej truciźnie, Władzę przeciw nieszczęściu, co przez kraj kroczy”

Jako środek uzdrawiający dla kobiet miał zastosowanie do pobudzenia menstruacji oraz był pity przy porodzie, alby usunąć placentę bądź nieżywy płód. W silnej, toksycznej dawce używano tego ziela, podobnie jak jałowca, do pozbycia się niechcianego bękarta. Zielarz Otto Brunfels (1534r) poleca wywar jako nasiadówkę dla niepłodnych, ponieważ czyści on macicę, odprężą i ogrzewa. W tym samym celu gotuje się ją w piwie i pije. Zapalenia jajników kurowano kąpielami nóg w wywarze z bylicy. To gorzkie ziele, z właściwością odprężającą i ogrzewającą podbrzusze, było wypróbowanym środkiem przeciw “wiązaniu sznura” (zaczarowana impotencja) i “zamykaniu łona” (Zaczarowana oziębłość seksualna). W obu przypadkach chodzi o tak zwany czar zawiązania, który mógł zostać odczarowany dzięki mocy bylicy.

W czasie Midsommer – przesilenia letniego – słońce osiągało najwyższy punkt na niebie. Przez dwanaście dni ludność świętowała. Zbierano kwitnące zioła posiadające moc leczniczą i odporne na czary, takie jak: dziurawiec, arnika, rumian, przywrotnik, chryzantemy. Na wzgórzach płonęły ogromne ogniska. Śpiewano, pito, tańczono wokół ognia.

W czasach pogańskich tańczący pozbywali się swoich codziennych ubrań, przepasywali się gałązkami bylicy oraz wplatali we włosy kwiaty i wianki z bluszczyka kurdybanka. W ten sposób jednoczyli się z tą “inną”, magiczną rzeczywistością. Pary zakochanych, trzymając się za ręce, przeskakiwały przez płonące ogniska w drugą połowę roku.
Moc przenosząca płodność i wzmacniająca na wszystkich poziomach była przenoszona na kobietę przez ogień podczas skoku. Na koniec do żaru ogniska wrzucano pas upleciony z liści bylicy wypowiadając przy tym słowa:

“Niech przeminie i spłonie z tym zielem całe moje nieszczęście!”

i wierzono, że wraz z nim spłoną wszystkie nieczystości, wszystkie spowodowane przez czary cierpienia i choroby. Często zakochani spędzali tę noc pod gołym niebem, na miłosnym legowisku usłanym bylicą i pachnącym zielem dziurawca, ponieważ to święto służyło także życiu i płodności.

Czas przesilenia letniego łączy się również z Thorem. W końcu podczas przesilenia letniego występowały częste i silne wyładowania atmosferyczne utożsamiane z miotającym gromy Thorem. Uderzenie pioruna miało zapładniać i uświęcać ziemię. Bóg burzy posiadał pas mocy – Megingjarder, który krasnoludy utkały z rózg bylicy. Pas podwajał jeszcze i tak ogromną siłę tego boga. Wierzono, iż bylica przekazuje bogu piorunów również siłę erotyczną. Zgodnie z tym, ziele to, jak rzadko która roślina, daje się zastosować jako czar miłosny. Do tego zalicza się m.in. “łamanie bylicy” wschodnioniemieckich dziewcząt w noc świętojańską. Tak długo wpatrywały się nieruchomym wzrokiem przez gałązki ułamanej łodygi, aż do momentu, kiedy otwierała się przed nimi magiczna strona świata i przed wewnętrznym okiem ukazywał im się ich przyszły narzeczony. Mówi się jeszcze dziś, iż miłość będzie “gorętsza”, jeśli kobieta przywiąże sobie bylicę do uda.

A w średniowiecznej Kräuterbuch (1563) czytamy: “Bylica położona pod łóżkiem czy poduszką budzi nieprzyzwoite żądze”. Rośliną, która poświęcona jest bogu burz można też wywoływać czary związane z pogodą. W czasie przesilenia letniego gospodarze zbierali bylicę i zawieszali ją nad drzwiami lub pod powałą, aby ustrzec się przed uderzeniami pioruna. Także przeciw gradobiciu, które mogło zniszczyć plony i sprowadzić na rodzinę klęskę głodu, rolnicy wtykali bylicę w ziemię w czterech kątach pola
.
Bylica odgrywała również ważną rolę podczas przesilenia zimowego. W czasie Zimowych Nocy ziołami okadzano dom i oborę. Używano do tego cedru i bylicy, zebranych podczas przesilenia letniego. Te dwanaście nocy w czasie Jule uważano, podobnie jak dwanaście nocy przesilenia letniego, za nadzwyczajne, szczególnie magiczne okresy, w których to co ponadzmysłowe wdziera się w uporządkowane życie ludzi. To była odpowiednia pora dla mądrych kobiet (Seidkona), czarownic i szamanów, aby samemu udać się w zaświaty i spotkać się z duchami i bogami. Aby dokonać tego magicznego lotu, sporządzali oni “maść na latanie”. W tym celu składano w ofierze gęś (albo gąsiora). Zwierzę nacierano bylicą i wędzono. (Bylicy dodawano również do pieczonych gęsi. Gorycz i olejki eteryczne tej przyprawy pobudzają wydzielanie soków żołądkowych i żółci a tym samym poprawiają trawienie tłustej pieczeni). Drogocenny tłuszcz był roztapiany i gotowany z lulkiem czarnym, wilczą jagodą (pokrzykiem), szczwołem oraz innymi silnie trującymi ziołami. Jeśli nasmarowało się ta maścią, dokładnie dozowane zioła powodowały, że dusza odrywała się od ciała i odlatywała. Gęś jest prastarym symbolem zmniejszającej się i znowu zwiększającej siły słońca. Przeloty dzikich gęsi wiosną zapowiadają zwycięstwo słońca, jesienią natomiast nadejście śniegu. Dzięki temu, czarownice i szamani, sami jakby stawali się dzikimi gęśmi, by przelecieć nad barierą dzielącą świat ludzi od “tamtego świata”, żywych od umarłych i przynieść cenne wieści z tej drugiej strony.

Bylica otwiera nas na nasze duchowe moce i daje jasne widzenie – również w przyszłość. Podczas okadzania ugniecione suche kuleczki bylicy tlą się bez użycia węgla do kadzenia. Wymaga to jedynie wystarczająco dużo napływu powietrza.
Bylica służy do okadzeń ochronnych, błogosławiących i oczyszczających. Wspiera zmiany w życiu, wzmacnia kobiecość intuicję i wiedzę oraz świadomość podczas snu. Pomaga w procesie żałoby i rozgrzewa pierś oziębłą od duchowego bólu.
Bylica jest świetna do okadzeń podczas wszelkiego rodzaju rytuałów przejścia.
Do okadzenia używamy liści rośliny i pączka kwiatowego tuz przed rozkwitnięciem.navaj

źródło:

http://dobrytarot.pl/viewtopic.php?f=72&t=3554

This entry was posted on 23 Lipiec 2012, in 2) Lato, 4) Natura, 5) Zioła, 9) Wszystkie wpisy, Niezwykły Świat Roślin and tagged bylica, bylica pospolita, natura, zioła. 3 komentarzy

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2012/10/31/krag-dla-ziemi/comment-page-1/#comment-356

https://liviaflow.wordpress.com/2018/08/15/in-a-field-of-roses-she-is-a-wildflower/

Doswiadczenie z 5/6/7 sierpnia 2012

Po chwili moim oczom ukazała się stojąca w oddali za Lipą kapliczka.. na ganeczku przed nią stała jasna, smukła i świetlista postać, choć właściwie był to tylko sam zarys postaci, jakby promienna aura.. Skojarzyłam ją z Matką Ziół – Bylicą – z doświadczeniem z Kręgu dla Przodków w dniu 23 lipca

https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2012/10/31/krag-dla-ziemi/comment-page-1/#comment-356

Angielska nazwa Bylicy to Wormwood, ale o tym ciagu dalszym

Livia

 

cdn

 

 

 

 

17 thoughts on “MOJE JESIENNE INSPIRACJE

  1. Pingback: Let’s Flow – Livia Ether FLOW

    • Hej, blog Gaja Garden wciaz dziala tak jak dzialal tyle ze teraz jest prywatny – po prostu zapomnialam zmienic ustawienia 🙂 Doszlo mi troche zajec poza domem (kurs jezykowy dla zaawansowanych, studia zaoczne) i nawet na ten blog nie zawsze znajduje czas.. choc w sumie teraz akurat mam wakacje, tzw. Herfstvakantie i mialam zamiar zupelnie odpoczac od bloga, skupiajac sie chocby na jesiennym dekorowaniu domu i takich bardzo przyziemnych przyjemnosciach, ale jak widac po moich osttanich komentarzach – od przeznaczenia sie nie ucieknie, haha..
      Z mojej strony tez duzo ciepelka
      Livia

      Gaja Garden przywrocona
      🙂

      Like

      • Dziekuje Permo, obejrze Zielona Pieknosc bo jeszcze tego filmu nie widzialam. W ostatnich latach najczesciej ogladanymi przeze mnie filmami sa filmy dla dzieci, np ostatnio miedzy innymi Krecik I Panda 🙂

        A kontynuujac temat jesiennych inspiracji.. rozwine pozniej nieco watek MUCHOMORKOW bo.czuje ogromna wewnetrzna potrzebe aby kontynuowac ten temat.. Listopad zaczal sie u mnie od bardzo zimnych nocy I znacznie cieplejszych slonecznych dni… I tak wczoraj w trakcie zabawy z coreczka w ogrodzie nagle spontanicznie powrocilam do Medytacji ze Sloncem, ot po prostu w chwili slonecznej kapieli.. I po prostu cos cudownego.. dzisiaj podobnie… zauwazylam tez ze od jakiegos czasu na wszystkich zdjeciach robionych pod Slonce zatowno wokol twarzy mojej coreczki jak I mojej pojawiaja sie te same wzorce energetyczne… I ten watek tez postaram sie rozwinac bardziej w poscie…Jeden ze swietlistych symboli najbardziej mnie zastanawia…
        Pozdrawiam Promiennie,
        Livia
        🙂
        🙂
        🙂

        Like

      • ”Dziekuje Permo, obejrze Zielona Pieknosc bo jeszcze tego filmu nie widzialam. W ostatnich latach najczesciej ogladanymi przeze mnie filmami sa filmy dla dzieci, np ostatnio miedzy innymi Krecik I Panda 🙂”

        Napisz o swoich wrażeniach po obejrzeniu filmu Livio.
        Na zachętę ciekawy opis (nie mojego autorstwa)

        Zielona Piękność

        Nie wiem, czy znacie „Zieloną Piękność”, film niemłody już, ale wciąż aktualny, a nawet coraz bardziej na temat. Powiedziałabym nawet, że Coline Serreau przygotowała tym filmem bardzo dobrze przemyślaną odpowiedź na pytania, które sobie i wam zadaje na moich wykładach, a zwłaszcza jakie zadam na najbliższym. Znalazła dla niej bardzo lekką, komediową formę, zgodnie z zasada „oświecenie przez rozśmieszenie”, dzięki czemu możemy pośmiać się z absurdów naszego świata człowieczego, jaki żeśmy wspólnymi siły zbudowali sobie tutaj, na naszej pięknej, zielonej planecie. Zamiast zamartwiania się albo nawet popadania w rozpacz na widok szaleństwa ziemskich współbraci – solidna porcja uwalniającego śmiechu!

        Rzadko zdarza się mi tak całkowicie utożsamić ze sposobem, w jaki główna bohaterka postrzega świat, choć w jej przypadku nieustanne zadziwienie , wręcz niemożność zrozumienia dziwnych obyczajów, jakie tutaj panują tłumaczy się bardzo prosto: przybyła na Ziemię z planety, która ma już za sobą wyniszczającą życie epoką industrialną, a także chorobę patriarchatu, z jego obsesją posiadania i władzy, jako najbardziej cenionych „dóbr”. Co prawda u mnie też wielokrotnie powracało takie poczucie, że wysadzono mnie nie na tej planecie, na jaką zostałam zaprogramowana i niestety nie da się nawiązać połączenia z centralą, żeby przysłali statek i zabrali do domu. Czyli tam, gdzie nie ma przemocy. A z drugiej strony nieustanny zachwyt Ziemią i jakaś gorąca, zmysłowa, niewyczerpana miłość do Niej… no i co tu ukrywać, do ludzi również, pomimo, że swoim dziwnym upodobaniem do przemocy budzili przerażenie…

        Teraz, po latach studiów i duchowych poszukiwań, wiem już, że nie trzeba przybyć z innej planety, żeby dziwić się nieustannie , wystarczy mieć dostęp do tej starej pamięci zapisanej w naszych ciałach, we wspólnej duszy, zwanej bardziej „naukowo” nieświadomością zbiorową, gdzie zapisana jest pamięć zupełnie innego naszego bycia na Ziemi. A także innej relacji ze wszystkimi istotami, jakie Ją zamieszkują. To właśnie doświadczenie bycia w domu. Na każdym poziomie domu, również, a może przede wszystkim na duchowym. Doświadczenie jedności z całym życiem, czyli coś, do czego wszyscy z łatwością mamy dostęp, kiedy jesteśmy na zwanym „łonie przyrody”, kiedy rozluźnimy się i wtedy naturalnie jakoś zapominamy o naszej osobności i egzystencjalnej samotności.

        Gdyby dało się nie zapomnieć o tym doświadczeniu, kiedy powracamy do naszego bardzo skomplikowanego i zakłamanego „ tylko ludzkiego świata”, gdybyśmy go nie gubili, kiedy wsiadamy do samochodu, żeby powrócić do miasta… ale niestety zbiorowe przekonanie, że musimy „dostosować się , żeby przetrwać” , albo „walczyć, żeby przetrwać”, sprawia, że wciąż i wciąż współ-tworzymy świat, który rzekomo nas do tego zmusza.

        Filmowa Bohaterka ma bardzo skuteczny sposób, jakąś duchową technikę, która pozwala jej odłączyć od pola dowolną ludzką osobę, dzięki czemu natychmiast zyskuje ona dostęp do swoich uczuć i prawdziwych potrzeb, co sprawia, że zachowuje się szczerze, niczym dziecko. Bo jest to pole jakiegoś monstrualnego, zbiorowo podtrzymywanego zakłamania. Wystarczy być na chwilę z niego odłączonym, wystarczy wyciągnąć wtyczkę, żeby każdy z nas zaczął zachowywać się .. . ni mniej ni więcej, tylko „jak człowiek”. Czyli istota, która ma serce na właściwym miejscu i nie wstydzi się tego faktu. Nie ukrywa tego, co nazywamy „ludzkimi odruchami”, które wciąż są obecne pod męcząco fałszywymi maskami, z jakimi się utożsamiamy. Wyskakuje nagle, ku swemu zaskoczeniu z tej gry, w jakiej wszyscy, za wspólną, milczącą zgodą, bierzemy udział, a jak już wyskoczy, to wcale nie ma ochoty do niej powrócić. Czemu się bynajmniej nie dziwimy, bo kiedy patrzymy na nasz, było, nie było świat, oczami głównej bohaterki, to nagle wszystkie bonusy i nagrody, jakie dostaje się w tej absurdalnej grze, wydają się nie warte przysłowiowej świeczki.

        http://sladamibogini.pl/2017/03/03/zielona-pieknosc/

        Pozdrawiam Pięknie!
        Perma

        Liked by 1 person

  2. Pingback: MOJE JESIENNE INSPIRACJE – Gaja Garden

  3. Twoje inspiracje jesienne są super 🙂
    Miło popatrzeć na kwiaty, uśmiechniętego Skrzatka ,kotki i ten
    rzeczywiście piękny obraz Jesieni.
    A o co chodzi z tymi “muchomorkami” ?
    Pozdrawiam 🙂

    Liked by 1 person

  4. Ok.przeczytam w wolnej chwili.Liviu,czy zaginął kotek ze zdjęcia u góry? Tak patrzy ciekawie,ale też bardzo mądrze i uważnie … aż mi się smutno zrobiło.

    Pozdrawiam:)

    Like

    • Tak Milo, to jest ten kotek… od samego poczatku byl inny od reszty kotkow I dlatego podjelam decyzje, ze ten kotek zostaje z nami. Ostatecznie zatrzymalismy dwa kotki oczywiscie wraz z ich mama….. W kazdym badz razie, tak, to ten kotek…
      Pozdrawiam serdecznie
      Livia

      Like

  5. Bardzo podobają się mi zdjęcie które pochodzą z Magazynu Daphne Diary

    Wszystkie zdjęcia które zamieściłaś w tym wpisie są bardzo ładne i pozytywnie nastrajają, mam wrażenie jakbyś część zdjęć z Magazynu Daphne Diary wykonała specjalnie dla Mnie dlatego bardzo też mi miło ze tego powodu widząc zdjęcia milutkich laleczek. Jednak ja jestem zdania że laleczki powinny mieć otwarte oczy o na przykład jak ta urocza laleczka metoo

    Co ciekawe sam Tytuł tego holenderskiego magazynu wprost nawiązuje do Greckiej Bogini Dafne której poświęcona jest roślina wawrzynu czyli roślina z której uzyskuje się Liście Laurowe jako przyprawę.

    Jeśli masz Dorotko możliwość wczesnego obudzenia się możesz ujrzeć teraz planetę Venus która w chwili obecnej jest Gwiazda Poranną i jest widoczna od około 4 do 7 godziny rano.

    Hej Dorotko powinnyśmy ustalić w tej Bajce kto jak będzie mieć rolę gdyż pisałam Tobie że jesteś moją lustrzaną świadomością oraz Siostra wiec

    jeśli możesz napisz która rola w Bajce Bardziej by Tobie odpowiadała

    czy była by to rola Bogini Mamy Ziemi czyli zapis GΔIΔ

    czy była by to rola Bogini Venus czyli Jutrzenki/Aurory/ bogini piękna i Miłości

    Czytając Twoje wpisy od około 2015 roku wyczuwam w nich śliną Energię opiekuńczą/ Energię Bogini Mamy

    i mam wrażenie jak byś część wpisów blogowych kierowała w moją stronę co bardzo się mi podoba/

    W bardzo bliski sposób jesteś związana z Boginią Venus gdyż data Twego urodzenia pokrywa się z czasem gdy Venus znajduje się na tle gromady 7 gwiazd 7 córek 7 sióstr.

    W czasie gdy tutaj się rodzisz Venus jest wśród tej gromady jako 8 Gwiazda Jako 8 Siostra jako 8 córka .

    Teraz w powiązania z ostatnią pełnią Księżyca która była na tle 7 Gwiazda Plejada milutko to wygląda.

    Like

    • Te lalki po prostu bardzo mi sie podobaja, duzo bardziej niz inne lalki, zwlaszcza takie w stylu “newborn” a nawet calkiem fajne Metoo… Mama jestem ale boginia byc nie chce.. chyba mam jakas traume z tym zwiazana;) Ahh, lalki z zamknietymi badz przymruzonymi oczami patrza przede wszystkim oczyma wyobrazni I przypominaja ze to co najwazniejsze nie jest widoczne dla oczu.. Milo mi ze spodobaly Ci sie te lalki 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s