Lavender Memories & Cathars in France

Mialam dzisiaj zamiar dodac cos na temat wiosennych zapachow w watku Spring of DeLight 2019 (Ostara itd) jednak gdzies po drodze natknelam sie na Ducha Dzikiej Rozy oraz lawendowy olejek Garnier Paris i wraz z tym drugim zapachem moje mysli powedrowaly w kierunku Francji, a chwilke pozniej zauwazylam najnowszy post Lisy Renee z Francja w tytule wlasnie… Dodam tylko, ze wspomniany olejek – link – jest w 100% BIO oraz weganski co bardzo mnie ucieszylo. W przypadku firmy Yves Rocher to nic nadzwyczajnego ale w przypadku Garnier Paris to niezly postep ktory warto docenic… ten watek bede jednak kontynuowac w innym miejscu a to juz tekst Lisy Renee o Francji:

5 thoughts on “Lavender Memories & Cathars in France

  1. Kto miał się przebudzić w swym duchu to się przebudził. Wiec daj sobie Dorotko spokój z tymi energiami [male-female] których de facto nie ma, gdyż już pisze po raz który

    Życie samo w sobie jest bez postaciowe i zupełnie jak WODA przyjmuje kształt naczynia w którym się znajduje.

    bez sensu

    ale tutaj masz poniżej

    energie “męską” oraz energię “żeńska tzn “dziewczęca” wykonaną z

    identycznych materiałów w tej samej fabryce.

    Więc na teraz pisanie o potrzebie wyrównywania energii których nie ma jest co najmniej nieporozumieniem/mydleniem oczu i

    zwodzeniem —> zwiedzeniem…

    PS. To nie jest łatwe zapomnieć o przeszłości i otworzyć Swe Serce…

    Like

  2. Rałz siekli trze chłopi trałwu na łuce. Jak ju zejsiekli, siedli se do kupky a rozprałwiali. Jedyn zacznuł opowiedać o Meluz-inie. Wrałz se porwał wielki wicher. Wtim przyszła ku nim szumnał pani a prawiyła: “Jał jest ta, co o ni rzuńdzicie. Eli to zrobicie, co wum powim, to budu wybawynał. Nejprzodzi budzie welnałski mrałz: to wydyrżcie. Potim przidzie welki hic; to tejż wytwejcie. Na ostatku stanie se wicher, a w tim wichrze uzdrzicie rozmańte wieca; to niy micie strachu”. Ci chłopi obiecali to zrobić, co im ta pani kałzała. A una sie straciyła. Jak tak jeszcze siedzieli w kupie, zrobiyła se wrałz strasznał zima. I zaczli myrznuć. Dyrkotali po całim ciele a zubama zgrzitali. Ale wydyrżeli. Po mrojzie przyszedł welki hic. Było tak horko, co ażby o mało byli zemdleli. Jeden ś nich już chcioł uciejc. Ci drudzy go jednak zadyrżeli. Potim hicu porwoł se wicher, a w tim wichrze widzeli rozańte straszna. To wszyscy trze chcieli uciekać. Ale spumnieło se im, co tej pani obiecali. I tim razym wytwali. Za chwilu było cicho. I przyszła zajś ta pani, dziekowała i dała im moc peniz, bo uni ju wybawiyli.[

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s